
🤿 Zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Muskatu leży archipelag, który zachwyca turkusową wodą, bogatymi rafami koralowymi i niezwykłą liczbą żółwi morskich. Wyspy Dimaniyat to jedno z tych miejsc, gdzie już po pierwszym zanurzeniu trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie żółwie są prawdziwymi gospodarzami tego wyjątkowego zakątka Omanu.

Wyspy Dimaniyat od kilku lat należą do największych atrakcji przyrodniczych Omanu. Ten niewielki archipelag, położony około 18 kilometrów od wybrzeża, objęty jest ochroną i zachwyca zarówno dziewiczym krajobrazem, jak i niezwykle bogatym życiem podwodnym. Rejsy na Wyspy Dimaniyat organizuje wiele lokalnych firm, dlatego wybór wcale nie jest prosty. My zdecydowaliśmy się na wycieczkę organizowaną przez Nicole Papmanin, której ofertę znaleźliśmy na Facebooku. O wyborze zadecydowały przede wszystkim liczne pozytywne opinie innych podróżników. Dziś możemy powiedzieć, że był to bardzo dobry wybór. Nasza przygoda rozpoczęła się w nowoczesnej marinie Al Mouj w Muskacie. Organizacja przebiegła sprawnie, a program obejmował dwa snorkelingi, czas na plaży, lekki poczęstunek na pokładzie oraz kompletny sprzęt do snorkelingu. Na archipelag popłynęliśmy szybką, nowoczesną łodzią motorową wyposażoną w dwa silniki zaburtowe. Dzięki temu rejs z Muskatu trwa około godziny, a sama podróż jest wygodna i pozwala szybko dotrzeć do pierwszych miejsc snorkelingowych. Wyspy Dimaniyat są objęte ochroną jako rezerwat przyrody i należą do najcenniejszych obszarów chronionych w Omanie. Liczba łodzi mogących codziennie odwiedzać archipelag jest ograniczona, co pozwala skutecznie chronić rafy koralowe, żółwie morskie oraz pozostałe bogactwo tutejszego ekosystemu. Dzięki temu miejsce zachowało swój spokojny, niemal dziewiczy charakter. Pierwszy przystanek zaplanowano przy jednej z raf koralowych. Łódź zacumowała nad płytką laguną i wystarczyło założyć maskę oraz płetwy, aby po chwili znaleźć się w zupełnie innym świecie. Już po kilku minutach zrozumieliśmy, dlaczego wielu miłośników snorkelingu nazywa to miejsce 'miastem żółwi'. Żółwie morskie pojawiały się dosłownie co chwilę. Spokojnie żerowały na dnie, przepływały tuż obok snorkelerów lub wynurzały się na powierzchnię, by zaczerpnąć powietrza. Obserwowanie ich z tak niewielkiej odległości było niezwykłym przeżyciem. Po pierwszym snorkelingu dopłynęliśmy do jednej z niewielkich plaż. Krótki spacer pozwolił zobaczyć inne oblicze archipelagu – jasny piasek, wapienne skały i niemal całkowity brak śladów cywilizacji. Trudno uwierzyć, że zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dalej tętni życiem stolica Omanu. Po krótkim odpoczynku ponownie wskoczyliśmy do wody, tym razem prosto z plaży. Liczyliśmy na kolejne spotkania z żółwiami, ale rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania. Było ich równie dużo jak podczas pierwszego snorkelingu. Niektóre spokojnie żerowały na dnie, inne przepływały zaledwie kilka metrów od nas, całkowicie ignorując obecność ludzi. Chwilami mieliśmy wrażenie, że jesteśmy tylko gośćmi w ich świecie. Jeżeli podczas pobytu w Omanie mielibyśmy wybrać tylko jedną morską wycieczkę, bez wahania postawilibyśmy właśnie na Wyspy Dimaniyat. Krystalicznie czysta woda, bogate rafy koralowe i niezwykle liczne żółwie morskie sprawiają, że jest to jedno z najlepszych miejsc do snorkelingu, jakie odwiedziliśmy podczas naszych podróży. To miejsce, do którego z przyjemnością wrócilibyśmy jeszcze raz.






Spodobał Ci się artykuł - nasza strona jest niekomercyjna i jak na razie jesteśmy jej jedynymi sponsorami ;) Ale możesz wesprzeć nas w prowadzeniu bloga stawiając symboliczną kawę i będzie miejsce na serwerze na kolejne fotki i teksty :) DZIĘKUJEMY!!!
















