
Jeśli myślisz, że Madera to tylko zielone wzgórza, kwiaty i spokojne spacery, półwysep Św. Wawrzyńca (São Lourenço) szybko wyprowadzi Cię z błędu. Tu wiatr ma własne zdanie, słońce gra pierwsze skrzypce, a krajobraz wygląda tak, jakby ktoś przeniósł kawałek Marsa prosto nad Atlantyk. To miejsce, gdzie ścieżka kończy się klifem, ocean zaczyna się wszędzie naraz... Wow!

Szlak PR8 na Maderze, czyli Vereda da Ponta de São Lourenço, to zupełnie inne oblicze wyspy niż zielone lewady i wilgotne lasy wawrzynowe. Start trasy znajduje się przy rondzie i parkingu w Baía d’Abra, na samym wschodzie wyspy - możecie tutaj dotrzeć autobusem lub samochodem (ale śpieszcie się bo im później przyjedziesz tym dalej od ronda zaparkujesz) - my skorzystaliśmy z transferu na Get Your Guide - to zdecydowanie najszybsza opcja :) Od ronda wchodzimy w krajobraz niemal pustynny, surowy i odsłonięty, gdzie dominuje skała, wiatr i bezkresny Atlantyk po obu stronach półwyspu. Początkowy odcinek prowadzi szeroką, dobrze wydeptaną ścieżką, która łagodnie faluje w górę i w dół. Już po kilku minutach marszu pojawiają się pierwsze widoki na klify opadające stromo do oceanu. Z lewej strony widać północne wybrzeże z ciemniejszą wodą i ostrzejszą linią fal, z prawej spokojniejszą zatokę i zarys głównej części Madery - wędrówka po wąskim grzbiecie, gdzie morze jest zawsze blisko, a horyzont wydaje się nie mieć końca. Jednym z najbardziej pamiętnych fragmentów trasy jest tzw. ridge walk, czyli przejście wąskim, odsłoniętym grzbietem półwyspu. To właśnie tutaj szlak naprawdę pokazuje swój charakter. Ścieżka biegnie wysoko nad wodą, a strome zbocza opadają po obu stronach wprost do oceanu. Przy silniejszym wietrze czuć przestrzeń pod stopami i potęgę żywiołu – w każdą stronę widać fale, skały i długą, poszarpaną linię wybrzeża. Marsz zwalnia tam sam z siebie, bo trudno odmówić sobie fotostopów ;) Im dalej w głąb półwyspu, tym krajobraz staje się bardziej pustynny. Szlak prowadzi przez odsłonięte wzgórza o ciepłych, rdzawo-brązowych barwach, poprzecinane czarnymi żyłami wulkanicznej skały. Roślinność jest skromna, niska i odporna na wiatr, a brak drzew sprawia, że przestrzeń wydaje się ogromna. W pogodne dni światło ostro rzeźbi kształty klifów, a ocean mieni się wszystkimi odcieniami granatu i turkusu. Końcowy odcinek PR8 sprowadza w dół do Cais do Sardinha – niewielkiego budynku położonego niemal na końcu półwyspu - to oficjalny koniec znakowanego szlaku i jednocześnie idealne miejsce na odpoczynek. Siedząc tutaj, ma się wrażenie, że dalej jest już tylko ocean. Ale dla wielu osób to jednak nadal nie jest koniec przygody - nad Cais do Sardinha wznosi się wyraźne wzgórze, znane jako Pico do Furado. Podejście nie jest długie, ale trochę strome (ale bez przesady) i prowadzi już poza oficjalną trasą PR8. Warto jednak podjąć ten wysiłek, bo widok z góry jest jednym z najbardziej spektakularnych na całej Maderze. Z tego miejsca półwysep São Lourenço układa się w całość – widać jego wąski grzbiet, drogę prowadzącą aż do parkingu w Baía d’Abra i bezkres oceanu otaczający ląd z każdej strony. Przy dobrej pogodzie horyzont jest czysty, a wiatr przypomina, że stoimy na samym krańcu wyspy - przed nami tylko końcówka półwyspu z latarnią morską na wysepce Ilhéu do Farol... PR8 to szlak, który nie zachwyca zielenią, ale robi ogromne wrażenie przestrzenią i surowością. Najlepiej wybrać się tu wcześnie rano lub późnym popołudniem, kiedy światło jest miększe, a wiatr nieco łagodniejszy. Woda, ochrona przed słońcem i solidne buty są absolutną podstawą, bo to trasa odsłonięta i kamienista. W zamian oferuje jedno z najbardziej charakterystycznych doświadczeń pieszych na Maderze – wędrówkę po końcu świata, gdzie ląd ustępuje miejsca oceanowi, a powrót może prowadzić nie tylko pieszo, ale i drogą morską. No właśnie - nie wiedzieliśmy o tej możliwości, ale sącząc piwko w Cais do Sardinha zauważyliśmy, że można się tam zapisać na rejs. Tuż obok Casa do Sardinha znajduje się niewielka przystań, z której można wyruszyć w rejs pontonem wzdłuż najbardziej wysuniętego krańca półwyspu São Lourenço - taka wyprawa pozwala zobaczyć klify i formacje skalne z zupełnie innej perspektywy, niedostępnej z lądu. Rejs opływa sam koniec półwyspu, a następnie prowadzi drogą morską do portu przy Quinta do Lorde Resort Hotel Marina (wybraliśmy trasę Lighthouse View I).
Warto więc zaplanować przejście szlaku PR8 w połączeniu z rejsem pontonem, bo dzięki temu trasa przestaje być wędrówką tam i z powrotem po tych samych śladach. Zamiast ponownego marszu przez grzbiety półwyspu, powrót odbywa się drogą morską - klify, które wcześniej oglądało się z góry, nagle wyrastają pionowo z wody, a linia półwyspu nabiera zupełnie nowych kształtów. Rejs pozwala zobaczyć najbardziej dziką część wybrzeża São Lourenço, w tym charakterystyczną skałę w kształcie słonia - Elephant Rock i domyka całą trasę w pętlę. W ten sposób dzień na wschodnim krańcu Madery staje się pełnym doświadczeniem – od pieszej wędrówki po grani, aż po spokojny powrót po oceanie (my przy okazji widzieliśmy także foki i latające ryby :).



Spodobał Ci się artykuł - nasza strona jest niekomercyjna i jak na razie jesteśmy jej jedynymi sponsorami ;) Ale możesz wesprzeć nas w prowadzeniu bloga stawiając symboliczną kawę i będzie miejsce na serwerze na kolejne fotki i teksty :) DZIĘKUJEMY!!!
















