
Z uroczej nadmorskiej miejscowości Santa Bárbara de Samaná na północnym wschodzie Dominikany wypłynęliśmy na wody Zatoki Samana. To wyjątkowe miejsce na Karaibach słynące z tego, że można tam obserwować walenie – humbaki, które od stycznia do marca przypływają tu na swoje gody. Oprócz tego w Zatoce Samana turystów przyciąga Los Haitises - obszar chroniony, którego wizytówką są piękne lasy namorzynowe, jaskinie z petroglifami i piktogramami. Nie można też ominąć małych karaibskich wysepek...
SANTA BARBARA DE SAMANA
Samana to nie tylko półwysep, który rozciąga się na długości około 60km, zaś w najszerszym punkcie osiąga do 25km, czy też zatoka, ale to także jedna z 32 dominikańskich prowincji ze stolicą regionu – Santa Barbara de Samana. Półwysep Samana długo był odosobnioną częścią Dominikany, nawet po kolonialnej ekspansji Krzysztofa Kolumba. Dopiero w XVIII wieku, gdy udało się osuszyć bagniste tereny, zaczęli osiedlać się tu imigranci przybywający głównie z Wysp Kanaryjskich. Wówczas w 1756 roku przy Zatoce Strzał powstało miasto Samana - historia Zatoki Strzał sięga czasów, kiedy żaglowiec Kolumba został ostrzelany przez tubylców... W mieście można zobaczyć ciekawą architekturę wiktoriańską, przywieziony z Anglii kościół La Churcha, który został przywieziony z Anglii, bulwar spacerowy Malecon, gdzie znajdują się kawiarnie i restauracje prowadzone przez imigrantów z Francji, a przy porcie kolorową zabudowę charakterystyczną dla kolonialnej atmosfery Karaibów. W miasteczku zamieszkaliśmy w apartamencie na wzgórzu z pięknym widokiem na Zatokę Strzał, ale Samana jest na tyle małym miasteczkiem, że poruszaliśmy się po niej pieszo, no może raz zdarzyło nam się skorzystać z transportu w postaci motorikszy :) W swoich spacerach dotarliśmy także na plażę Playa Cayacoa, znaną również jako Playa Pública - jest to główna plaża w mieście i warto się na nią wybrać na piękne zachody słońca. W pobliżu plaży można wejść na słynny Most Donikąd zwany także Mostem Napoleona (być może dzięki francuskim emigrantom) - tak naprawdę to trzy mosty dla pieszych łączące półwysep Samana z dwiema małymi, tropikalnymi wyspami Cayo Linares i Cayo Vigia. Ze spaceru na moście są naprawdę fajne widoki na miasteczko, okoliczne góry i krajobraz otaczający Santa Barbara de Samaná...





WIELORYBY W ZATOCE SAMANA I WYSPA CAYO LEVANTADO - CZYLI BACCARDI ISLAND
Z czego słynie urocza nadmorska miejscowość Santa Bárbara de Samaná - otóż to wyjątkowe miejsce na Karaibach, które jest jednym z najlepszych na świecie do obserwacji waleni – humbaków, które od stycznia do marca przypływają tu na swoje gody. Humbaki, które przypływają w ten region świata osiągają wagę nawet do 40 ton! W tym czasie samce rywalizują o samice, wykonując spektakularne skoki i inne zachowania, które można obserwować z łodzi. Nam co prawda nie udało się zobaczyć wyskakujących nad wodę samców, ale podpłynęły całkiem blisko, a jeden pomachał nam nawet płetwą :) Na zakończenie rejsu zwinęliśmy na małą karaibską wysepkę Cayo Levantado o powierzchni zaledwie 1 km² - jest ona położona na Zatoce Samana zaledwie 5 kilometrów od Santa Bárbara de Samaná. JeJ nieoficjalna nazwa to Baccardi Island, a zawdzięcza ją słynnemu rumowi, ponieważ to właśnie tutaj nakręcono jedną z jego reklam. Popołudnie na rajskiej, malowniczej wyspie pod palmami było świetnym pomysłem - najpierw lunch, a potem skoro to Baccardi Island to oczywiście Piña Colada w ananasie ;) Oczywiście w cieniu palm tradycyjnie stoją rozstawione budki z pamiątkami, jest też oczywiście bar z drinkami, a na plaży turkusowa woda, palmy i oczywiście leżaki do wynajęcia. Zażyliśmy tam sporej dawki karaibskiego foczingu ;)





PARK NARODOWY LOS HAITISES
Los Haitises nad Zatoką Samana to jeden z największych chronionych obszarów na wyspie. Jego wizytówką są piękne lasy namorzynowe, jaskinie z petroglifami i piktogramami. Park obejmuje kilkaset kilometrów kwadratowych lasów mangrowych, a do tego malowniczo wyglądające wysepki (cayos) i piętrzące się ponad poziomem zatoki wapienne skały (mogotes) porośnięte bujną roślinnością. Ponad skalnymi ostańcami krążą dziesiątki gatunków ptaków. Żyje ich tutaj ponad sto gatunków - a my podpłynęliśmy do wyspy z kolonią pelikanów. Odwiedziliśmy też w parku dwie jaskinie Cueva de la Arena oraz Cueva de la Linea. Druga z jaskiń, czyli Cueva de la Linea, zawdzięcza swoją nazwę dawnej linii kolejowej, której tory przebiegały tuż przed wejściem do groty. Koleją transportowano banany i ryż. W tej właśnie jaskini zobaczyliśmy piktogramy jeszcze przedkolumbijskie stworzone przez żyjących tu niegdyś Indian.





Podczas tej wyprawy dotarliśmy późnej na najwyższy na karaibski szczyt Pico Duarte o wysokości 3087m n.p.m., a naszą wyprawę na Karaibach zaplanował, przygotował i poprowadził Krzysztof Lisowski z Opola :)
Spodobał Ci się artykuł - nasza strona jest niekomercyjna i jak na razie jesteśmy jej jedynymi sponsorami ;) Ale możesz wesprzeć nas w prowadzeniu bloga stawiając symboliczną kawę i będzie miejsce na serwerze na kolejne fotki i teksty :) DZIĘKUJEMY!!!
















