Rowerowa Przygoda Na Kociewiu

Plan był prosty — spotkać się ze znajomymi na XVI Rowerowym Cyklu Dookoła Polski i wspólnie przejechać kawałek trasy 🚴😄 A skoro już się wsiadło na rower, to wyszło z tego całkiem solidne kociewskie kręcenie: Czarnocin, Starogard Gdański, Owidz, Pelplin i na końcu Tczew. Po drodze były leśne szlaki, spokojne asfalty i rum przy ognisku 😉 Czasem najlepsze wycieczki to właśnie te, które zaczynają się od zwykłego to może przejedziemy razem kawałek?🚴🙂

 

 

Późnym popołudniem - najpierw pociągiem do Starogardu Gdańskiego, a potem rowerem do Czarnocina dotarłem do przystani kajakowej nad rzeką Wierzycą. To tutaj dołączałem na chwilę do jednego z etapów rowerowego cyklu dookoła Polski. Wrześniowy wieczór przy ognisku i nocleg w namiotach, a z rana ruszamy na rowerowy szlak. Trasa z Czarnocina do Starogardu Gdańskiego to trochę jak jazda przez folder reklamowy Kociewia — po drodze są lasy, pola, szutry, asfalt idealny „na przelot”, a momentami człowiek ma wrażenie, że rower sam jedzie, bo szkoda przerywać oglądanie widoków. 🚴🌲Część trasy pokrywa się ze szlakiem rowerowym, więc nawet nawigacja może chwilami odpocząć. Są spokojne odcinki przez małe miejscowości, ścieżki pachnące lasem i takie fragmenty, gdzie zamiast klaksonów słychać tylko ptaki i własne sapanie na podjazdach 😅Ten etap Tour de Kociewie zakończyliśmy w Starogardzie Gdańskim - po leśnych odcinkach i spokojnych drogach Kociewia Starogard okazał się idealnym miejscem na chwilę odpoczynku w Parku Miejskim im. Jana Pawła II - fontanny, zieleń i gotycki kościół św. Mateusza w tle. Zajrzeliśmy także do tego kościoła i obowiązkowo na kawę na rynku, która smakowała jak mała nagroda za ten etap 😄 A potem ruszamy dalej - kierunek Owidz 🚴

Biwak na przystani kajakowej nieopodal Czarnocina

Wierzyca o poranku w przystani kajakowej Czarnocin

Mapa przejazdu z Czarnocina do Tczewa stworzona ręką Kierownika Wyprawy

Żurawie na trasie do Starogardu Gdańskiego

Ze Starogardu do grodziska w Owidzu było tak blisko, że ledwo zdążyliśmy dobrze ustawić się na siodełku, a tu już trzeba hamować pod grodziskiem... Jakieś 6–8 kilometrów spokojnego kręcenia, trasą prowadzącą spokojnymi drogami Kociewia, trochę przez zieleń, trochę wzdłuż Wierzycy, aż do wyłaniających się zza drzew drewnianych palisad grodziska. I tak z rowerowej wycieczki nagle trafiamy niemal do wczesnego średniowiecza. Dzisiejsze grodzisko w Owidzu to rekonstrukcja dawnego słowiańskiego grodu, który istniał tutaj już w XI wieku. Nie był to jednak przypadkowy punkt na mapie. Gród powstał w strategicznym miejscu — na wysokim brzegu Wierzycy, skąd można było kontrolować przeprawę przez rzekę i ważny szlak handlowy biegnący przez Kociewie. Dawniej takie miejsca pełniły funkcję lokalnych centrów życia — tu handlowano, broniono się i żyło. Archeolodzy odkryli w Owidzu ślady dawnych umocnień, fragmenty wałów oraz pozostałości zabudowań, dzięki czemu udało się odtworzyć wygląd grodu. Dziś można zobaczyć drewniane chaty, wieże obronne, palisady i bramy stylizowane na te sprzed wieków. Spacerując po środku, łatwo wyobrazić sobie codzienne życie dawnych mieszkańców — dym z palenisk, rzemieślników przy pracy i wojów pilnujących wejścia do grodu. Co ciekawe, Owidz przez pewien czas należał do sieci grodów broniących Pomorza przed najazdami i rywalizującymi plemionami. Historia tego miejsca sięga czasów, gdy państwo Piastów dopiero umacniało swoje wpływy na Pomorzu. Można więc powiedzieć, że to kawałek bardzo wczesnej historii tych terenów — i to dosłownie kilka kilometrów od Starogardu. A dziś to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc na Kociewiu... No i ruszamy dalej, bo przed nami Pelplin. A tam już zupełnie inny klimat — mniej wojów, więcej gotyku, ale nadal bardzo rowerowo...

Grodzisko Owidz

Grodzisko Owidz

Grodzisko Owidz
Grodzisko Owidz

mieszkańców — dym z palenisk, rzemieślników przy pracy i wojów pilnujących wejścia do grodu. Co ciekawe, Owidz przez pewien czas należał do sieci grodów broniących Pomorza przed najazdami i rywalizującymi plemionami. Historia tego miejsca sięga czasów, gdy państwo Piastów dopiero umacniało swoje wpływy na Pomorzu. Można więc powiedzieć, że to kawałek bardzo wczesnej historii tych terenów — i to dosłownie kilka kilometrów od Starogardu. A dziś to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc na Kociewiu... No i ruszamy dalej, bo przed nami Pelplin. A tam już zupełnie inny klimat — mniej wojów, więcej gotyku, ale nadal bardzo rowerowo...

Katedra w Pelplinie

Katedra w Pelplinie

Katedra w Pelplinie

Katedra w Pelplinie

Z Pelplina do Tczewa trasa zrobiła się już wyraźnie szybsza. Koniec leśnych klimatów — tutaj rządził asfalt. Długie proste, spokojniejsze lokalne drogi i znacznie przyjemniejsze średnie tempo. Po drodze nadal nie brakowało kociewskich widoków — pola, niewielkie wsie i co chwilę jakiś krajobraz :) Podsumowując cały odcinek od Czarnocina przez Starogard Gdański, grodzisko Owidz, Pelplin aż do Tczewa wyszło mniej więcej około 70 kilometrów — oczywiście zależnie od dokładnej trasy, odbić na zdjęcia, sklepów i „a pojedźmy jeszcze tam, bo wygląda ciekawie” 😄 W Tczewie późnym popołudniem zatrzymaliśmy się w kameralnym hoteliku Pokoje Noclegi 'Orzech' przy ulicy Jagiellońskiej - klimatyczne pokoje z łazienkami i kuchnią, a w nich fajne żeglarsko-marynistyczne akcenty - polecamy! Teraz rowery mogły już w końcu odpocząć 😄 - a my z hotelu ruszyliśmy już pieszo restauracji do Hacjenda na piwko i pyszną rybkę — bo po całym dniu kręcenia nawet najbardziej zagorzały rowerzysta wie, że przychodzi moment, kiedy największą atrakcją trasy staje się… normalne siedzenie na krześle 🚴. Kolejny dzień miał być już spokojniejszy, bez wielkich kilometrów i bez planu - to był raczej moment powolnego kończenia wspólnej wyprawy, bo właśnie w Tczewie nasza rowerowa ekipa miała się rozjechać w różne strony Polski. Ale zanim każdy ruszył na swój pociąg, udało się jeszcze zrobić małe pożegnanie z miastem — oczywiście z rowerami ;) Najpierw bulwary nad Wisłą — idealne miejsce na spokojne zakończenie całej wyprawy z widokiem na monumentalne mosty przez Wisłę. Patrząc na nie dziś trudno uwierzyć, że kiedyś były prawdziwym cudem techniki. Pierwszy most powstał tutaj już w połowie XIX wieku i był jedną z najważniejszych przepraw kolejowych w Europie. To właśnie dzięki niemu połączono Berlin z Królewcem, a Tczew stał się strategicznym punktem na mapie transportowej tej części kontynentu. Konstrukcja robiła takie wrażenie, że most odwiedzali nawet europejscy monarchowie i inżynierowie chcący zobaczyć nowoczesną technikę swoich czasów. Mosty w Tczewie były też świadkami wielkiej historii. To właśnie tutaj 1 września 1939 roku Niemcy próbowali przejąć przeprawy przez Wisłę jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem wojny. Polscy saperzy wysadzili część mostu, by zatrzymać wojska niemieckie — dlatego Tczew uznawany jest za jedno z pierwszych miejsc walk II wojny światowej... Dziś most drogowy nadal przechodzi wielką odbudowę (długo przechodzi) i od lat czeka na pełny powrót do życia. Prace były przez długi czas wstrzymane, ale w 2026 roku ponownie ruszyły roboty związane z rekonstrukcją zabytkowej przeprawy - w planach jest przywrócenie historycznego wyglądu mostu oraz ponowne udostępnienie go dla ruchu samochodowego i pieszo-rowerowego. Na koniec zajechaliśmy jeszcze do Muzeum Wisły, gdzie historia miasta i samej rzeki nabrała jeszcze większego sensu. Dawne łodzie, opowieści o flisakach i handel rzeczny świetnie pokazują, jak ogromne znaczenie miała kiedyś Wisła dla całego Pomorza. Obok Muzeum Wisły działa Centrum Konserwacji Wraków Statków i jest częścią Narodowego Muzeum Morskiego - to właśnie tam stoi odrestaurowany OPTY — legendarny jacht Leonida Teligi, na którym jako pierwszy Polak samotnie opłynął świat. Widok niewielkiego jachtu robi naprawdę duże wrażenie — szczególnie kiedy uświadamiasz sobie, że ktoś na czymś takim samotnie przemierzył oceany... A na końcu została już tylko kawa na dworcu i pożegnanie - do zobaczenia na kolejnej wyprawie :)

Tczew - most kolejowy na Wiśle

Tczew - Muzeum Wisły

Tczew - jacht OPTY w Muzeum Wisły

XVI rowerowy cykl dookoła Polski zaplanował, przygotował i poprowadził Krzysztof Lisowski z Opola :)

Spodobał Ci się artykuł - nasza strona jest niekomercyjna i jak na razie jesteśmy jej jedynymi sponsorami ;) Ale możesz wesprzeć nas w prowadzeniu bloga stawiając symboliczną kawę i będzie miejsce na serwerze na kolejne fotki i teksty :) DZIĘKUJEMY!!! 

buycoffeeto btn primary