
Wędrówka przez malowniczy fragment Beskidu Żywieckiego zwany "Workiem Raczańskim" – idąc przez rozległe polany i podziwiając śliczne górskie panoramy, śladami wypraw z lat studenckich przez Wielką Rycerzową i Przełęcz Przegibek dotarliśmy na Wielką Raczę by szlak zakończyć w Zwardoniu...
Już któryś raz z kolei naszą wędrówkę rozpoczęliśmy na dworcu PKP w Węgierskiej Górce skąd po zrobieniu zakupów wyruszyliśmy niebieskim szlakiem do schroniska na Hali Boraczej. Pierwszego dnia jak zwykle miała być rozgrzewka - do przejścia może z 10km - niecałe 4 godziny marszu, a do podejścia w górę niecałe 600m. Pogoda nie rozpieszczała, ale nie padało i do schroniska dotarliśmy w porze obiadowej gdzie aklimatyzację wspieraliśmy testując lokalna kartę piw rzemieślniczych - już same nazwy zachęcały do degustacji: "Tępa Dzida" lub Rycząca Czterdziestka" mniam... :)




Kolejnego dnia czekało na nas do przejścia prawie 18,5km zprawie 1200m podejścia w górę,ale też 900m zejść. Szlak rozpoczęliśmy od podejścia zielonym, a następnie czarnym szlakiem na Redykalny Wierch 1146m n.p.m., a następnie przez Halę Redykalną zejście szlakiem żółtym do Ujsołów. Niestety tego dnia pogoda była trochę gorsza i towarzyszył nam delikatny kapuśniaczek i w Ujsołach zrobiliśmy sobie przerwę pod wiatą przystankową... Stąd rozpoczęliśmy długie i mozolne podejście na Muńcuł - na szczyt weszliśmy z praktycznie jedną krótką przerwą na polane Szczytkówka. Z dawnych czasów zapamiętałem to podejście na Muńcuł dużo gorzej - jeszcze z Chatki na Polanie Szczytkówka, która doszczętnie spłonęła w 1996 roku (chatkę odbudowano, ale ponownie spłonęła w 2015 roku). niebporanny pomarańczowy brzask, ry obudził nas w pokoju z oknami na cztery strony świata, a później wspaniały wschód słońca zapowiadał piekny dzień. Po takiej pobudce po szybkim śniadaniu szybko wyruszyłem na Mały Szlak Beskidzki. Ze szczytu Muńcuła przez przełęcz Kotlarz i Wiertalówkę dotarliśmy do Bacówki na Hali Rycerzowej, ostatni raz byłem tu jako student - kawał czasu... Czas na zasłużone coś dobrego i piwko :)




Nasze ostatnie dwa dni to niezbyt długie przejścia - najpierw z Bacówki na Rycerzowej do schroniska na Wielkiej Raczy przez Przełęcz Przegibek, a potem zejście z Wielkej Raczy do Zwardonia. Ale przed wyruszeniem w drogę, jeszcze w ciemnościach wyszliśmy na górę Hali Rycerzowej aby podziwiać wschód słońca... Nie spieszyliśmy sie na szlak i wystartowaliśmy po solidnym śniadaniu - na początek podejście na Wielką Rycerzową, a potem czerwonym szlaiem przez Majcherową do schroniska na Przegibku gdzie zatrzymaliśmy się na obiad. Pogoda się poprawiła i momentami pojawiało sie słońce - z Przełęczy Przegibek zielonym szlakiem zeszliśmy do Roztoki skąd szlakiem żółtym rozpoczęliśmy podejście na Wielką Raczę 1219m n.p.m. W schonisku powiększyła się nasza wataha - na ten wieczór dotarł Olo ze świeżą dostawą paliwa rakietowego :) Długi wieczór z pogaduchami miał jeszcze jedną atrakcję - zamówiliśmy sobie kąpiel w zainstalowanej w śniegu obok schroniska drewnianej balii! Mimo panującego wokół mrozu woda była tak nagrzana, że na poczatku z trudem można było do niej wejść... A rankiem... Wielka Racza słynie ze wspaniałych widoków na cały Beskid Żywiecki, słowacką Małą Fatrę i odległe Tatry - to chyba wówczas narodził się pomysł wyjazdu na Małą i Wielką Fatrę... Na szczycie nad schroniskiem znajduje się taras widokowy skąd podziwialiśmy panoramy. Tego ostatniego dnia czerwonym szlakiem przez Obłaz, Magurę i Kikulę zeszliśmy do Zwardonia mijając Chatkę Skalanka, którą tez pamiętam ze studenckich czasów, ale w zdecydowanie mniej zarośnietej okolicy ;) Tego dnia trasa wyniosła 15km z 430m podejść i 975m zejść w dół - wyprawę zakończyliśmy zasłużonym piwem na ławce przed dworcem w Zwardoniu :)




Spodobał Ci się artykuł - nasza strona jest niekomercyjna i jak na razie jesteśmy jej jedynymi sponsorami ;) Ale możesz wesprzeć nas w prowadzeniu bloga stawiając symboliczną kawę i będzie miejsce na serwerze na kolejne fotki i teksty :) DZIĘKUJEMY!!!
















