
W styczniu tuż po zakończeniu nocy polarnej, która trwa od 27 listopada do 15 stycznia wyruszyliśmy na kilka dni za koło polarne w norweskim Tromso. Poznawaliśmy atrakcje niewielkiego, ale urokliwego miasta i eksplorowaliśmy na skuterach śnieżnych położone na półwyspie Lyngen Alpy Lyngeńskie :)
| Przelot: Gdańsk - Kopenhaga - Tromso (RT) SAS | - 650 PLN / os. (z bagażem rejestrowanym) |
| Apartament w Tromso via booing.com (więcej TUTAJ) | - 1789 PLN / 3 noce / 2 osoby |
TROMSO
O dziwo w styczniu Tromso przywitało nas słabym deszczem... Z lotniska do centrum (a w zasadzie w okolice Polarii, gdzie był nasz apartament) dostaliśmy się autobusem - polecamy aplikację Svipper w której nie tylko zaplanujesz trasę i dowiesz się ile potrwa podróż, ale także kupisz bilety :) Od przystanku do apartamentu nie mieliśmy daleko i po szybkim rozgoszczeniu się ruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Najpierw na przeciwko Polarii obejrzeliśmy (niestety tylko z zewnątrz - było zamknięte) statek wielorybniczy MS Polstjerna - to jeden z najlepiej zachowanych przykładów łodzi wielorybniczych, które pływały wokół archipelagów Svalbardu. Zbudowany w 1949 roku służył jako statek wielorybniczy przez ponad 30 lat, przemierzając mroźne wody Północy w poszukiwaniu wielorybów. Dziś, jako muzeum, można go do zwiedzać w niemal w niezmienionym stanie. Potem dotarliśmy do portu i nabrzeża, a dalej oczywiście wizytówka Tromso czyli Storgata - główny miejski deptak który z jednej strony łączy rzędy drewnianych domów i eleganckie kamienice secesyjne, a z drugiej sklepy, restauracje, kawiarnie i puby (taki lokalny Monciak). W czerwonym budynku Hard Rock Café zatrzymywał się kiedyś Roald Amundsen... Deptak został wytyczony jako prosta ulica w pierwszych dekadach XIX wieku - ciekawostką jest to, że ponieważ biegnie z północy na południe jest cały czas oświetlona przez słońce podczas polarnego lata... Miejskimi uliczkami doszliśmy do Tromsøbrua, czyli mostu, który przecina cieśninę Tromsøysundet pomiędzy Tromsdalen na kontynencie a wyspą Tromsøya. Ponad kilometr długości, 40 metrów nad wodą i naprawdę spektakularne widoki - z tej wysokości widać jak na dłoni port, góry, fjord i całe miasto... Ale uwaga! Wizga mocniej niż w kieleckim! Po drugiej stronie mostu znajduje się Katedra Arktyczna (choć katedrą nie jest) - w Norwegii jest też znana jako Kościół Tromsdalen. Nazywana jest również Katedrą Arktycznego Morza, ponieważ usytuowano ją w pięknym miejscu, nad samym brzegiem Morza Norweskiego w dolinie Tromsdalen tuż za kołem podbiegunowym. Została zbudowana w 1965 roku, a zaprojektowana przez architekta Jana Inge Hovig’a. Budynek złożony jest z 11 par betonowych płyt, opierających się o siebie szczytami i tworzących nachodzące na siebie trójkąty, a jego inspiracją był tradycyjny namiot Saamów – laavu. Od strony wschodniej znajduje się ogromny witraż projektu Victora Sparrego przedstawiający drugie przyjście Chrystusa. Zrobiło się ciemno - cóż dzień trwa tutaj kilka godzin... Na pobliską kolejkę linową Fjellheisen na Storsteinen na około 421 metrów n.p.m. wrócimy bo to był długi dzień... Na zakończenie zajrzeliśmy do 'Magic Ice Bar' na lodowego drinka, a w kolejnych dniach odwiedziliśmy Katedrę Tromso domkirke, Charlottenlund Aktivitetspark, Muzeum Artyczne i Polarię o czym przeczytacie w dalszej części...




Któregoś popołudnia wybraliśmy się do Charlottenlund Aktivitetspark - parku na wyspie Tromsoya, gdzie znajdują się trasy narciarstwa biegowego. Za pośrednictwem portalu Get Your Guide przyłączyliśmy się do grupy narciarzy biegowych - "langrenn" to narodowy norweski sport :)

Taka zorza polarna ukazała się nam raz nad centrum Tromso :)

Przemierzając ulice Tromso na pewno tak jak my zauważycie, że odwiedziliście 'Wrota Arktyki', a na Storgata (taki lokalny Monciak) wręcz poczuliśmy się jak prawdziwi zdobywcy Bieguna Północnego - a faktycznie 'wizgało' jak na biegunie, a ręce zamarzały w rękawicach. Trafiliśmy bowiem na herbatę do położonego najdalej na północy MacDonalda na świecie... A dosłownie kawałek dalej od Maca jest najbliżej bieguna położony browar - ale ryzyko było zbyt duże, ponieważ z tej wyprawy moglibyśmy nie wrócić...

LODOWY 'MAGIC ICE BAR'
W centrum miasta nieopodal portu znajdziecie nietypową atrakcję, a mianowicie najdalej na północ bar i zarazem galerię lodowej sztuki 'Magic Ice' (z czterech istniejących na świecie). Zanim weszliśmy do środka dostaliśmy zimowe poncha i rękawice, ponieważ wewnątrz panują arktyczne warunki. Wewnątrz oprócz firmowego drinka w lodowym kieliszku już na wejściu czekała na nas rzeźba lodowego niedźwiedzia, a dalej cały bar, stoliki i ławy są z lodu, a także płaskorzeźby w lodzie m.in. największych norweskich odkrywców Roalda Amundsena i Fridtjofa Nansena...


KATEDRA TROMSO DOMKIRKE
Tromso domkirke to zbudowana w całości z drewna, a do tego największa drewniana świątynia w Norwegii. Katedra położona w sercu Arktyki to nie tylko zabytek ale także duchowe serce miasta. Ale historia tego niezwykłego miejsca sięga jednak znacznie wcześniej, ponieważ pierwszy kościół w Tromso powstał już w 1252 roku jako królewska kaplica i wówczas była to najbardziej na północ wysunięta świątynia świata. Obecna katedra powstała w 1861 roku według projektu Christiana Heinricha Groscha - to architekt, który miał ogromny wpływ na wygląd XIX-wiecznej Norwegii. Jej wieża i neogotycka bryła wznosząca się nad centrum Tromso to charakterystyczny punkt orientacyjny na tle arktycznego krajobrazu - wyróżnia się na tle miasta, ale wyobraźcie sobie jakie musiała robić wrażenie gdy powstała... Jeszcze jednym charakterystycznym miejscem nieopodal katedry jest budka z hot dogami z renifera - jej głosi reklama: 'THE BEST Hot Dogs IN THE WORD' - spróbujcie :) Szczególnie polecamy wybrać się do katedry Tromso domkirke na wieczorny koncert tradycyjnej muzyki północnonorweskiej - zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, za oknem wiatr i śnieg, ot arktyczna noc, a w ciepłym, rozświetlonym wnętrzu kilka osób i muzyka, która rozbrzmiewa w drewnianej akustyce... Warto!


KOLEJKA LINOWA FJELLHEISEN
Tym razem trasę z wyspy Tromsoya do Tromsdalen most pokonaliśmy autobusem, a przystanek znajduje się tuż przy dolnej stacji kolejki, więc stosunkowo łatwi się tam dostać. Kolejka górska Fjellheisen w Tromso została zbudowana w 1961 roku przez lokalną firmę żeglugową Brødrene Jakobsens Rederi, która wiodła prym w rybołówstwie arktycznym oraz wyprawach do Arktyki i na Antarktydę. Wagoniki kolejki linowej do dzisiaj noszą symbole tej firmy żeglugowej - niedźwiedzia polarnego i fokę. To jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Tromso - kursuje z Solliveien w Tromsdalen na stałym lądzie, a dolna stacja znajduje się na wysokości 50 metrów nad poziomem morza. Górna stacja - Fjellstua, znajduje się na wysokości 421 metrów nad poziomem morza nieopodal szczytu górskiego Storsteinen. Podróż na górę trwa około czterech minut i jest świetnym punktem widokowym z którego rozciąga się widok na miasto, góry oraz okoliczne wyspy i fiordy. W budynku górnej stacji znajduje się restauracja Fjellstua gdzie mieliśmy miejsce z panoramą Tromso :) Przejście z budynku stacji w arktycznej zawiei było prawdziwym wyzwaniem, tak samo jak zrobienie zdjęcia na szczycie Storsteinen. Była bezchmurna pogoda jednak zorza polarna tym razem nie była dla nas łaskawa - jednak dobre piwo w Fjellstua po arktycznej przeprawie zdecydowanie nam się należało...


MUZEUM POLARNE
Muzeum Polarne w Tromso znane w Norwegii jako 'Polarmuseet' powstało 18 czerwca 1978 roku z okazji 50-tej rocznicy wielkiej wyprawy polarnika Roalda Amundsena. Mieści się ono w zabytkowym, stojącym tuż nad brzegiem morza budynku składu celnego z 1830 roku. W tym wyjątkowym miejscu można poznać bogatą historię eksploracji, bo przecież Tromso nazywane jest Bramą Arktyki – to właśnie stąd ruszały najważniejsze polarne ekspedycje. Dokumentuje także historię regionu, polowań na lisy polarne, foki, polarne niedźwiedzie i morsy - historia północnej Norwegii jest ściśle związana z polowaniami, Tromso było niegdyś głównym ośrodkiem polowań na foki. Muzeum obejmuje również bogate zbiory fotografii, map oraz dokumentów, a wśród nich informacje na temat polarnych wypraw Fridtjofa Nansena i Roalda Amundsena (można nawet obejrzeć filmy kręcone podczas wypraw). Część wystaw jest poświęcona rdzennej ludności Saamów, ich tradycjom i kulturze oraz wpływowi, jaki mieli na region oraz na badania polarne. Na dwóch piętrach drewnianego budynku muzeum prezentuje dziedzictwa polarnego miasta Tromsø, jak również całej Arktyki.
Tuż obok muzeum znajduje się skansen, a w nim drewniany budynek XVIII wiecznego urzędu celnego - jest to pierwszy udokumentowany budynek w Tromso z 1789 roku. Co ciekawe co na początku trudno dostrzec pod zwałami śniegu budynek jest usytuowany dokładnie w centrum ziemnego wału obronnego w kształcie koła, który powstał między rokiem 1000, a 1200 - jest to najlepiej zachowany wał obronny w całej Norwegii.

POLARIA - AKWARIUM I MUZEUM
To co jest najbliżej zawsze odkłada się na koniec - tak było i z nami, ponieważ Polarię mieliśmy po sąsiedzku, a dotarliśmy do niej ostatniego dnia naszego pobytu na północy... Polaria to zarazem akwarium i muzeum poświęcone obszarom polarnym i jest oczywiście... najdalej wysuniętym na północ akwarium świata :) Zlokalizowane jest na wybrzeżu, w budynku o kształcie przypominającym piętrzące się bloki lodowe. W akwarium żyją dwa gatunki fok - fokowąsy brodate, to jedyni przedstawiciele tego gatunku żyjący w niewoli (to największe foki, jakie żyją, a wąsy miały imponujące) oraz foki pospolite. Oprócz fok w akwarium możemy zobaczyć gatunki ryb charakterystyczne dla wód arktycznych, przede wszystkim tych spotykanych u wybrzeży Norwegii i w Morzu Barentsa. Swoją wizytę w Polarii warto zaplanować tak aby trafić na pokaz karmienia fok - odbywa się on dwa razy dziennie o 12:30 i 15:00, można wówczas obserwować jak zwierzęta są badane, ważone i trenowane. A trening mimo, że ma formę show i zabawy służy stymulacji fok, aby zwierzęta utrzymały dobrą kondycję, a publiczność ma przy tym trochę radości :) Koniecznie trzeba także wybrać się do muzealnej sali kinowej - mieści się tam kino z miejscami siedzącymi dla 175 osób, a ekran ma w nim 21 metrów długości i 3,2 metra szerokości. Wyświetlane są tam specjalnie w tym celu nagrane filmy przy użyciu aż pięciu projektorów dla osiągnięcia panoramicznego obrazu - zorza polarna w kinie? Koniecznie!


W ALPACH LYNGEŃSKICH
Za pośrednictwem portalu Get Your Guide wybraliśmy się na nieco dalszą wyprawę na arktyczne safari na skuterach śnieżnych. Naszym celem był półwysep Lyngen położony pomiędzy dwoma fiordami Ullsfjorden i Lyngenfjord, a z lądem połączony jest dwukilometrowym Przesmykiem Lyngeńskim. Jednak my na półwysep dostaliśmy się za pomocą przeprawy promowej - wczesnym rankiem wyjechaliśmy z Tromso by po niecałej godzinie dotrzeć do promu w Breivikeidet ferjekai i po 20 minutach żeglugi byliśmy na półwyspie. Po krótkim instruktażu jazdy na skuterze śnieżnym i ubraniu specjalnych, termicznych kombinezonów wyjechaliśmy na arktyczne bezdroża - to połączenie morza i rozciągających się po horyzont strzelistych, majestatycznych gór, przyroda i naprawdę wręcz nierealne widoki i miejsca... Widoki były bardzo, ale to bardzo alpejskie, a mroźne krajobrazy wyglądały naprawdę bajecznie. W Alpach Lygeńskich podobno często można spotkać "śnieżne diabły" lub inaczej "snownados" - powstają one gdy wiatr wieje w różnych kierunkach na powierzchni ziemi, co prowadzi do powstania wiru unoszącego luźny śnieg. Taki wirujący śnieżny lej może osiągnąć nawet 14 metrów wysokości, ale podczas naszej chwilami nawet nieco szalonej jazdy po śniegu żaden "śnieżny diabeł" nie stanął nam na drodze - może następnym razem... Po jeździe przed powrotem do Tromso zostaliśmy jeszcze poczęstowani ciepłym posiłkiem w bazie organizatora naszej wyprawy 'Aurora Wonderland' - była to regionalna, norweska zupa rybna - mniam :)






Spodobał Ci się artykuł - nasza strona jest niekomercyjna i jak na razie jesteśmy jej jedynymi sponsorami ;) Ale możesz wesprzeć nas w prowadzeniu bloga stawiając symboliczną kawę i będzie miejsce na serwerze na kolejne fotki i teksty :) DZIĘKUJEMY!!!

















